Była już dynia. Były ogórki kiszone. Teraz przyszła pora na jeden z najbardziej jesiennych smaków - grzyby. 🍄
Trzecia zupa z naszego październikowego cyklu również powstaje na bazie Rosołu Babci Uli, ale tym razem przygotowanie wygląda trochę inaczej.
Osobno dusimy wołowinę, osobno przygotowujemy intensywny wywar z suszonych grzybów, a na końcu łączymy wszystko w jednym garnku.
Powstaje bardzo aromatyczna, konkretna zupa z dużą porcją mięsa, którą wystarczy podać z odrobiną śmietany.
🛒 SKŁADNIKI:
Na około 2 litry zupy:
Do podania:
👩🍳 PRZYGOTOWANIE:
Wołowinę pokrój w plastry o grubości około 1–1,5 cm i delikatnie rozbij. Dopraw solą i pieprzem. Na patelni dobrze rozgrzej smalec. Kawałki wołowiny obsmażaj partiami z obu stron. Mięso powinno się mocno smażyć i rumienić, a nie dusić, dlatego nie wkładaj na patelnię zbyt wielu kawałków jednocześnie. Obsmażoną wołowinę przełóż do głębokiego rondla. Zalej częścią Rosołu Babci Uli - mniej więcej do poziomu mięsa. Rosół nie powinien całkowicie go przykrywać. Delikatnie wymieszaj, przykryj i duś na bardzo małym ogniu przez około 90 minut, aż wołowina będzie miękka.
Pozostaw mięso do lekkiego przestygnięcia, następnie wyjmij je z powstałego sosu i pokrój w paski.
W międzyczasie przygotuj wywar grzybowy. Suszone grzyby przełóż do dużego garnka, zalej około 1,5 l wody, dopraw solą i pieprzem i gotuj do momentu, aż będą miękkie. Nie przejmuj się, że na początku wody wydaje się dużo. Suszone grzyby część jej wchłoną, a część odparuje podczas gotowania. Ugotowane grzyby możesz pokroić i pozostawić w zupie albo wyjąć i wykorzystać do przygotowania innego dania - na przykład farszu do krokietów.
Na koniec do wywaru grzybowego dodaj pokrojoną wołowinę razem z płynem pozostałym po jej duszeniu oraz resztę Rosołu Babci Uli. Całość zagotuj i pozostaw jeszcze przez chwilę na niewielkim ogniu, żeby wszystkie smaki się połączyły.
Podawaj z 1–2 łyżkami śmietany 18%.
🥩 Nie duś mięsa na patelni.
Patelnia powinna być dobrze rozgrzana, a kawałki wołowiny układaj z zachowaniem odstępów. Chcemy je mocno obsmażyć, a dopiero później powoli udusić w rosole.
💧 Nie zmniejszaj od razu ilości wody.
Suszone grzyby podczas gotowania chłoną wodę, a część płynu dodatkowo odparowuje. Dopiero pod koniec oceń konsystencję i intensywność wywaru.
🥣 Nie wylewaj płynu po duszeniu wołowiny.
To właśnie tam pozostaje mnóstwo smaku z mięsa i rosołu. Całość trafia później do garnka.
🍄 Ile suszonych grzybów?
U mnie sprawdza się litrowy słoik suszonych grzybów w kawałkach wielkości około 3 cm, luźno ułożonych w słoiku. Taka ilość daje naprawdę intensywny, esencjonalny wywar. Jeśli korzystasz z mocniej rozdrobnionych lub bardzo ciasno zapakowanych grzybów, ilość trzeba odpowiednio zmniejszyć.
🌲 Masz świeże grzyby?
Świetnie - właśnie z takich przygotowałam zupę widoczną na zdjęciu. Wywar możesz ugotować również ze świeżych grzybów. Ugotowane grzyby możesz pozostawić w zupie albo wykorzystać osobno - na przykład przełożyć do słoików i przygotować w zalewie octowej. Dzięki temu z jednego grzybobrania powstają dwa różne dania.
Ta zupa trochę różni się od poprzednich. W dyniowej wszystkie składniki spotykały się właściwie od początku w jednym garnku. W ogórkowej podsmażona karkówka trafiała bezpośrednio do rosołu.
Tutaj najpierw budujemy dwa smaki osobno.
🥩 Wołowina powoli dusi się w Rosole Babci Uli.
🍄 Suszone grzyby tworzą własny, intensywny wywar.
Dopiero na końcu wszystko łączymy.
Ale podstawowy schemat nadal pozostaje ten sam:
🍲 ROSÓŁ + WYWAR GRZYBOWY
+
🥩 WOŁOWINA
+
🍄 GRZYBY
=
🥣 SYCĄCA ZUPA
O tym, dlaczego właśnie konkretna wkładka białkowa zmienia zupę w pełny posiłek, przeczytasz tutaj:
👉 [ŚRODY METABOLICZNE #27 Zupy, które naprawdę sycą]
Mamy już trzecią zupę przygotowaną z wykorzystaniem tej samej bazy.
🎃 Gęsta zupa dyniowa z boczkiem
🥒 Zupa ogórkowa z mieloną karkówką
🍄 Zupa grzybowa z wołowiną
Każda smakuje zupełnie inaczej. Każda wykorzystuje inne mięso i inne dodatki. A wszystkie zaczynają się od tego samego [Rosołu Babci Uli].
I właśnie o to chodzi w naszym październikowym cyklu „Z jednego garnka - jesienne zupy”. Nie potrzebujemy osobnej bazy i całkiem nowego przepisu za każdym razem.
Jeden rosół. Kilka składników. I za każdym razem zupełnie inny obiad.
👉 Zapisz się na newsletter „Środy Metaboliczne”