Cykl artykułów poświęconych metabolizmowi, elastyczności metabolicznej oraz praktycznym strategiom żywieniowym w dietach low carb i ketogenicznych.
📚 Nowa/y w serii? Wszystkie artykuły, uporządkowane tematycznie, znajdziesz w Przewodniku po Środach Metabolicznych.
[Środy Metaboliczne – przewodnik]
Wrzesień dobiega końca. Przez ostatnie tygodnie przyglądaliśmy się różnym elementom zdrowia metabolicznego. Było trochę fizjologii, trochę praktyki, były przepisy, pytania, z którymi spotykam się w gabinecie, i kolejna Zagadka Metaboliczna. Dzisiaj nie chcę jednak robić listy tego, co wydarzyło się w ramach Wrześniowego Startu Metabolicznego.
Znacznie ciekawsze jest inne pytanie:
Co właściwie wynika z tych wszystkich tematów, kiedy spojrzymy na nie razem?
Bo śniadanie, podjadanie, sen, stres, sposób komponowania posiłków, low carb, keto czy aktywność fizyczna mogą wyglądać jak zupełnie osobne zagadnienia. A jednak nie są.
To chyba najważniejszy wniosek z całego miesiąca. Lubimy upraszczać:
Tymczasem organizm nie funkcjonuje według pojedynczych reguł. Na odczuwanie głodu może wpływać skład poprzedniego posiłku, ale również sen, stres, przyzwyczajenia czy gospodarka hormonalna. Na glikemię wpływa to, co zjedliśmy, ale także pora dnia, aktywność fizyczna czy jakość snu. Na efekty zmiany sposobu odżywiania wpływa nie tylko liczba węglowodanów na talerzu, ale cały kontekst, w którym znajduje się organizm.
Metabolizm jest systemem.
I właśnie dlatego pojedyncza zasada wyrwana z tego systemu nie zawsze daje taki sam efekt u każdego człowieka.
W artykule o śniadaniu zastanawialiśmy się, czy naprawdę trzeba jeść je rano. I odpowiedź nie sprowadzała się do ustalenia jednej właściwej godziny. Rano fizjologia organizmu wygląda inaczej niż wieczorem. Mamy efekt brzasku, zmieniające się stężenia hormonów, dostępność glukozy we krwi. Jednocześnie mamy własne przyzwyczajenia, rytm dnia, jakość snu i stan zdrowia metabolicznego. Dlatego dla jednej osoby odsunięcie pierwszego posiłku będzie naturalne. Dla innej będzie zmianą, do której organizm musi się stopniowo przyzwyczaić. A ktoś jeszcze - przynajmniej na danym etapie - będzie funkcjonował znacznie lepiej, jedząc trzy dobrze skomponowane posiłki.
Pora posiłku jest narzędziem, a nie celem samym w sobie.
I dokładnie tak samo warto patrzeć na wiele innych elementów stylu niskowęglowodanowego.
Jesienne podjadanie było świetnym przykładem tego, jak łatwo pomylić objaw z przyczyną. Po wakacjach próbujemy „wziąć się za siebie”. Zaczynamy jeść mniej. Wyrzucamy węglowodany, ale nie zwiększamy odpowiednio ilości białka i tłuszczu. Do tego wracają obowiązki, wcześniejsze pobudki, stres i niedospanie. A potem o 16:00 albo 21:00 zaczynamy szukać czegoś do jedzenia. Najprostsza interpretacja?
„Brakuje mi silnej woli.”
Tylko że czasem problem zaczął się wiele godzin wcześniej:
Zamiast więc walczyć z wieczornym podjadaniem, warto zapytać:
Co wydarzyło się wcześniej, że wieczorem mój organizm domaga się jedzenia?
To zupełnie inne podejście do problemu.
Bardzo dobrze pokazała to druga Zagadka Metaboliczna. Mężczyzna, który wcześniej przeszedł na keto i schudł niemal książkowo, po powrocie do dawnych nawyków ponownie przybrał na wadze. Pogorszyły się również wyniki badań. Wrócił więc do rozwiązania, które znał.
Keto.
Tylko tym razem waga nie chciała współpracować. To jeden z ciekawszych momentów całej wrześniowej serii, ponieważ pokazuje coś, o czym bardzo łatwo zapomnieć - punkt, z którego zaczynamy, nie jest stały:
Dlatego nie możemy oczekiwać, że po kilku miesiącach czy kilku latach naciśniemy dokładnie ten sam przycisk i otrzymamy dokładnie ten sam rezultat. Czasami trzeba zaopiekować się większą liczbą elementów. I czasami trzeba po prostu dać organizmowi więcej czasu.
We wrześniu pojawiła się również seria „Posiłki na dobry początek dnia”. Gofry z awokado, wytrawne naleśniki, wrap i kolejne przepisy nie miały jednak pokazać, że od teraz trzeba przygotowywać wymyślne śniadania. Wręcz przeciwnie. Chodziło o stworzenie kilku sprawdzonych możliwości. Takich, do których można wracać. Takich, które sycą. Takich, które można przygotować wcześniej albo zabrać ze sobą.
Bo zdrowy sposób odżywiania staje się znacznie prostszy, kiedy nie musimy kilka razy dziennie zastanawiać się:
„Co ja właściwie mam teraz zjeść?”
Warto mieć swoje sprawdzone bazy, kilka ulubionych posiłków i produkty, które zwykle znajdują się w lodówce. Powtarzalność nie jest wadą.
Czasami jest właśnie tym, co pozwala utrzymać dobre nawyki przez lata.
Każdy z tych elementów może być bardzo przydatny. Ale żaden nie musi być odpowiedzią na wszystko. I być może właśnie tego najlepiej nauczył nas Wrześniowy Start Metaboliczny. Nie chodzi o to, żeby znaleźć jedną zasadę i stosować ją już zawsze bez względu na okoliczności. Chodzi o to, żeby mieć coraz większą skrzynkę z narzędziami i wiedzieć, po które z nich sięgnąć w konkretnej sytuacji.
To właśnie jest świadome dbanie o zdrowie metaboliczne.
Być może nie zmieniłaś/eś wszystkiego. I bardzo dobrze.
To są konkretne zmiany. Nie muszą wydarzyć się wszystkie naraz. Bo metabolizm nie zmienia się od jednego idealnego dnia. Zmienia się pod wpływem tego, co robimy regularnie.
Jeżeli dołączyłaś/eś do serii później albo chcesz wrócić do któregoś z tematów, przygotowałam przewodnik po całym Wrześniowym Starcie Metabolicznym. Znajdziesz w nim wszystkie artykuły z serii zebrane w jednym miejscu.
👉 [Zobacz przewodnik po Wrześniowym Starcie Metabolicznym]
Wrzesień się kończy, ale Środy Metaboliczne zostają, zajrzyj również do pozostałych artykułów z cyklu Środy Metaboliczne.
👉 Przewodnik po Środach Metabolicznych
A skoro zaczyna się październik, w kuchni robi się coraz bardziej jesiennie. W kolejnym miesiącu na blogu pojawią się między innymi zupy - ale nie takie, po których godzinę później trzeba szukać czegoś do jedzenia. 😉Pokażę, jak przygotować je tak, żeby były sycącym posiłkiem, a nie tylko rozgrzewającym dodatkiem. Bo jesień dopiero się zaczyna.
👉 Zapisz się na newsletter
i nie przegap kolejnych Śród Metabolicznych oraz nowych materiałów na blogu.